Wszystkie nasze lęki, czyli jak żyć aby się nie bać.

Mówią, że tylko głupiec się niczego nie boi. Jeżeli ktokolwiek twierdzi, że nie lęka się absolutnie niczego, wówczas możemy mieć pewność, że  człowiek ten jest w ogromnym błędzie. Wystarczy weryfikacja jego odwagi w najbardziej codziennych sytuacjach społecznych i wtedy dopiero można się przekonać, że nie ma człowieka, który całkowicie obojętnie podchodzi do wszystkich zagrożeń.

Jeżeli nawet dana sytuacja nie wzbudza w kimś większych obaw, na pewno sama konfrontacja z nią nie będzie już taką błahostką. Nie mówimy tutaj o walce z aligatorami w mętnych rzekach wschodnich Chin, ale o bardziej przyziemnych i stresujących sytuacjach jak np. wystąpienia publiczne, których według ogólnych statystyk obawia się aż 75% społeczeństwa! Zbyt wiele nieznajomych twarzy, które spoglądają na nas w tym samym czasie, to rozproszenie uwagi, które wprawia nas w zakłopotanie, a następnie stres – czasem nie do opanowania.

Najlepszym lekarstwem na tego typu przypadłość to sukcesywny trening publicznych wystąpień w domowym zaciszu, przed lustrem. Możemy w ten sposób ocenić swoje możliwości i w pewnym stopniu nauczyć się przeciwstawiać drugiemu poważnemu postrachowi: obawie przed porażką. Parafrazując klasyka: „Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”. Nie ma na świecie człowieka, który choć raz w życiu się nie pomylił. Jednak każda porażka tego typu to lekcja, którą warto odrobić.

Nie bójmy się również zobowiązań, choć taki stan rzeczy mogą powodować doświadczenia z dzieciństwa oraz z pierwszych partnerskich relacji. Osoby skrzywdzone kiedyś przez innych, muszą poświecić bardzo dużo energii na walkę z tą przypadłością, jednak w miarę nabywania przez nas dojrzałości emocjonalnej i budowania relacji międzyludzkich, obawa przed zobowiązaniami powinna wkrótce zostać skutecznie zminimalizowana.

Podobnie jak analogiczny strach przed odrzuceniem, który z reguły wynika z niskiej samooceny. Tego stanu nie można w sobie pielęgnować, a walczyć można z nim wyłącznie poprzez konsekwentne rozwijanie relacji międzyludzkich. Nikt z nas nie jest doskonały. Każdy ma swoje wady i kompleksy. Nie zdając sobie z tego sprawy, niekiedy chowamy się przez innymi, aby nikt nas nie dostrzegł i nie odrzucił. Jednak świat jest tak złożony, że jedni aklimatyzują się w danej grupie społecznej szybko, a inni są odrzucani – musimy to zaakceptować i szukać własnej strefy komfortu.

Nie możemy również zapominać o tym, iż strach to nasz naturalny odruch obronny, który ma poniekąd chronić nas przed pochopnymi ruchami. Instynktownie obawiamy się tego, co nam może zagrażać i powodować niebezpieczne wahania ciśnienia. Można jednak wypracować w sobie pewne systemy stabilizujące nasze emocje np. wskutek medytacji, co poleca większość osób, które miały styczność z, jak się pierwotnie wydawało, niemożliwym do opanowania stresem.