Najdziwniejsze sporty olimpijskie

Olimpiada co cztery lata budzi wielkie emocje, paraolimpiady również. To wielkie sportowe wydarzenia, w których mierzą się ze sobą prawdziwi tytani, osiągający niesamowite, zapierające dech w piersiach wyniki.

Na przestrzeni lat pojawiało się i znikało wiele różnych dyscyplin. Zmieniały się zasady, liczby uczestników. Nie dziwią nas już takie sporty jak ping-pong czy zawody pływackie dla niepełnosprawnych (niepełnosprawnych tylko teoretycznie!); to już norma, codzienność. I bardzo dobrze.

Niemniej, w historii igrzysk sportowych było kilka kategorii, które do dziś budzą zdumienie, a często nawet niedowierzanie. Nie każdy o nich wie, a warto. Gotowi na porcję kilku absurdów?

Przeciąganie liny, sport kojarzony raczej ze sportami dla siłaczy lub... festynami. W latach 1900-1920 był pełnoprawnądyscypliną. Podobnie jak wspinanie się po linie na słup, które gościło kilka razy na światowych arenach.

Były też sporty wodne, takie jak pływanie synchroniczne... solo (tak, dalej istnieje taka dyscyplina) oraz..., ciekawostka, dryfowanie z głową zanurzoną pod wodą. Tu ponoć startowali jedynie Amerykanie. Żaden nie utonął.

Strzelanie do... gołębi. Tak, dokładnie, na szczęście zorganizowano je tylko raz w historii,w  roku 1900. Na igrzyskach w Paryżu zwyciężył wówczas Leon de Lunden, który trafił aż 21 ptaków, deklasując konkurencję.

Do organizatorów szybko zgłosili się działacze, na rzecz praw zwierząt. Druga edycja zawodów się nie odbyła.

O jeden raz więcej zawodnicy... strzelali do siebie samych. Ubrani w stroje ochronne strzelali sobie w głowy specjalnymi nabojami z wosku. Można? Można!

Coś przeoczyliśmy? Znasz jakąś inną, zapomnianą dyscyplinę sportową, która gościła na IO? Daj znać, uzupełnimy treść o nowe informacje!