Co jeść by schudnąć?

Jak powszechne twierdzenie głosi, masa ciała zależy od ilości przyjmowanych kalorii na co dzień (czyli suma kilokalorii pochodzących z makroskładników – białka, tłuszczy i węglowodanów). Jest to bardzo okrojone stwierdzenie, warto przecież wziąć pod uwagę chociażby predyspozycje genetycznie do tycia, chudnięcia lub utrzymywania wagi (przy większej ilości jedzenia niż zapotrzebowanie organizmu) lub ilość aktywności fizycznej, która zwiększa wydatek energetyczny i sprawia, że dana osoba może jeść o wiele więcej niż bez niej.       

To, co pewne, to różnica pomiędzy kaloriami. Zupełnie inaczej organizm będzie reagował na „puste kalorie”, dostarczane z jedzeniem mało wartościowym, jak np. fast foody, cukier, słodycze, słone przekąski, a inaczej na jedzenie pełnowartościowe i zdrowe. Tak samo inaczej może wszystko układać się przy braku aktywności fizycznej, przy małej ilości snu, a dużej ilości stresu oraz np. spożywaniu używek, powodujących stany zapalne w organizmie.

Wracając do ilości kalorii oraz rozkładu makroskładników – badania pokazują, że to właśnie ilość przyjmowanych kcal, a nie ilość białka, tłuszczy i węglowodanów w konkretnym stosunku, warunkuje utratę tkanki tłuszczowej. Porównując diety wysoko oraz niskowęglowodanowe, efekty były takie same, przy identycznej podaży kalorycznej. Tak samo dzieje się w przypadku osób cierpiących na hiperinsulinemię, Insulinooporność czy cukrzycę typu 2 – liczy się ilość kalorii, a nie konkretny rozkład makroskładników. 

Czyli podsumowując – liczy się podaż kalorii, ale warto pamiętać, że można tym manipulować, zwiększając chociażby aktywność fizyczną czy uwrażliwiając organizm na insulinę i poprawiając pracę tarczycy (w przypadku osób chorych). 

A co z tymi wszystkimi modnymi dietami, powodującymi natychmiastowy i niesamowity spadek wagi?

Bardzo często takie diety narzucają już restrykcję kaloryczną, której nie widać na pierwszy rzut oka lub mocno obniżają ilość podaży jednego makroskładnika (jak tłuszcz czy węglowodany). Takie zabiegi również wpływają na utratę tkanki tłuszczowej, zwłaszcza u osób, które nie odchudzały się wcześniej. Do tego, biorąc jako przykład dietę o obniżonej wartości węglowodanów, często okazuje się, że wystarczy spożyć znacznie mniej pokarmu, niż do tej pory, ponieważ białko i tłuszcz zapewniają o wiele większą sytość, niż węglowodany (a to wprowadza już deficyt kaloryczny). Bardzo często również okres przed dietą, jest czasem spożywania zdecydowanie większej ilości jedzenia, niż normalnie, co buduje „zapasy” (również psychiczne) i pozwala przetrwać np. dwutygodniową bardzo restrykcyjną dietę, na której w zasadzie tracona jest tylko woda. Wtedy efekt utracenia 3-4 kilogramów na dwutygodniowej diecie nie jest szokujący. 

           Warto jednak zastanowić się, czy nie wystarczy po prostu jeść zdrowo i z głową oraz więcej się ruszać i uporządkować swój styl życia, niż kombinować z różnymi dietami i sposobami na utratę tkanki tłuszczowej. Wolna głowa od restrykcyjnych diet, ważenia i liczenia kalorii to zdecydowanie zdrowsza i mniej stresująca droga do sukcesu. 

Autorka:

Sylwia Lelonek, właścicielka bloga livethenature.com.