Chcesz schudnąć? Ogranicz te elementy

Słowo klucz: ogranicz. Nic nie stoi na przeszkodzie, by je w dłuższej perspektywie wyeliminować z diety, ale aż tak drastyczne kroki nie zawsze są konieczne. Wszystko jest dla ludzi, ale nie zawsze w dużych ilościach.

Na sklepowych półkach i na ulicznych szyldach czyha na nas wiele pokus. Często kupujemy oczami, ulegamy promocyjnym cenom lub ukochanym smakom mimo iż doskonale wiemy, że nie powinniśmy. gdy nasza aktywność sportowa nie jest zbyt duża, nie trudno o kilka lub kilkanaście nadprogramowych kilogramów... Jak się ich pozbyć?

Sport i ogólna aktywność fizyczna to oczywista odpowiedź, ale liczy się także zbilansowana dieta. Aby spalić duże ciastko z kremem czekoladowym, albo sporych rozmiarów pizzę, musielibyśmy kilka godzin pedałować na rowerze lub przebiec kilka/kilkanaście kilometrów.

Co nam szkodzi najbardziej?

Cukier ­- biała śmierć. To najsmaczniejsza rzecz, a zarazem jedna z najbardziej uzależniających "trucizn" współczesnego świata. Spożywamy go rocznie kilogramy, nawet jeśli nie słodzimy herbaty i kawy. Jest wszędzie... nawet w konserwach i pasztetach. Najwięcej jest go, rzecz jasna, w ukochanych łakociach.

To tylko puste kalorie - węglowodany i tłuszcze (najczęściej szkodliwy olej palmowy), które nie mają w sobie nic poza walorami smakowymi. Te, niestety, często przeważają.

Alkohol - podobnie jak cukry, to puste kalorie, a na dodatek zwiększają łaknienie. Piwny brzuszek nie zawsze wynika z tego, że ktoś często pija złocisty trunek, ale zazwyczaj sporo podjada "na zagrychę".

Smażone produkty, zwłaszcza mięsne, ale ta sprawa dotyczy także wielu innych potraw przygotowywanych np. w głębokich olejach, m. in. pączków i frytek. Zawarte w nich tłuszcze nienasycone wspierają powstawanie złego cholesterolu, który, mówiąc kolokwialnie, zatyka nam naczynia krwionośne.

O tym, że są tuczące, wspominać nie trzeba. Do tego mocno angażują wątrobę i kwasy żołądkowe, które muszą sobie poradzić z tak ciężkimi potrawami.

Fast-foody - zło wcielone... ale jakie smaczne. Fabryki smaku wielkich korporacji sprawiają, że gdziekolwiek pójdziesz, ukochane nuggetsy czy McRoyale są do siebie bardzo podobne. Zawsze pyszne i zawsze nafaszerowane "chemią", utrwalaczami i sporą ilością soli.

Żywność mocno przetworzona - to wszystkie chipsy, konserwy mięsne, paszteciki, szyneczki z puszki, gotowe dania podgrzewane w kuchenkach mikrofalowych. Sól, sól i sól.

No właśnie... sól. To kolejny element, który dobrze jest ograniczyć, choć ustrzec się przed nim nie sposób. Podobnie jak cukier, dodawany jest do wszystkiego. Oczywiście, chlorek sodu (czyli popularna sól kuchenna), jest nam potrzebny, ale to element, którego spożycie nie powinno wynosić więcej niż zawartość płaskiej łyżeczki. Tyle też znajduje się w samej żywności, którą spożywamy, dosalać nie trzeba.

Co ważne, zawarty w soli sód "zatrzymuje" w organizmie wodę, przez co wolniej usuwane są niektóre toksyny, a nam wydaje się... że w ogóle nie tracimy na wadze.

Słodzone napoje ­- nie mamy na myśli tylko i wyłącznie coca-coli lub podobnych specyfików. To głównie woda z cukrem i większość z Was na pewno zdaje sobie sprawę z ich szkodliwości. O wiele bardziej niebezpieczne są... soki i napoje.

Nikt nie przypuszcza, że spory procent ich składu, w czym przodują napoje nawet uznanych producentów, to cukry złożone i proste (ewentualnie aspartam i inne słodziki). Jeśli lubisz takie produkty, najlepsze będą świeże soki. Jeśli możesz, staraj się wyciskać je samodzielnie.

Białe pieczywo, makarony pszenne

Choć dla wielu z nas stanowią podstawę diety lub ważny jej element (jemy je niemal codziennie), nie są one najlepszym rozwiązaniem, gdy planujemy nieco zredukować masę i poprawić parametry organizmu.

Brak błonnika i spore ilości skrobi sprawiają, że pieczywo takie jest wystarczająco sycące, przez co rośnie na apetyt. Skrobia jest dość szybko rozkładana i trawiona, przez co w niedługim czasie znów jesteśmy głodni. Tak nie powinno być.

Podjadanie...

Sami z nim walczymy, bo największym wrogiem w trzymaniu diety jesteśmy my sami. Jeśli planujemy ściśle lub nawet częściowo określony jadłospis i pory posiłków, dobrze jest się ich trzymać. Zapewnią nam odpowiednią ilość energii na cały dzień, a trening pozwoli na spalenie nadmiaru kalorii.

Podjadanie, zwłaszcza nocne, sprawia, że dostarczamy sobie dodatkowych, nie do końca potrzebnych składników, a organizm nie wszystko szybko trawi. O wiele lepiej wychodzi mu magazynowanie niż wykorzystywanie zasobów, dlatego tyjemy szybko, a chudniemy... bardzo powoli.